Filtr niekoniecznie potrzebny

W Gdyni znów pojawili się sprzedawcy filtrów, którzy udowadniają, że woda z miejskich wodociągów nie nadaje się do picia. Stosowane przez nich metody trącą jednak zwyczajną hochsztaplerką.

– Oczywiście, jeśli ktoś ma na to ochotę i go stać, to może zamontować sobie nawet własną stację uzdatniania wody – mówi Henryk Tomaszewski, prezes PEWiK Gdynia. – Mogę jednak z całą odpowiedzialnością zapewnić, że nasza woda jest zdrowa i czysta, nie wymaga dodatkowej filtracji. Świadczą o tym wszystkie oceny państwowego inspektora sanitarnego z ostatnich lat, potwierdzone bardzo rozbudowanymi badaniami jakości. Tylko w ubiegłym roku wykonaliśmy przeszło trzy tysiące takich badań, stale kontrolujemy wodę od miejsca pobrania do miejsca dostarczenia.

Tymczasem sprzedawcy filtrów często uzasadniają potrzebę instalacji takiego urządzenia przeprowadzanymi w domach eksperymentami, które są rzekomym badaniem jakości. Może to być np. wytrącanie różnych zawartych w wodzie związków poprzez przepływ prądu elektrycznego.

– Warto pamiętać, że po takim „badaniu” najgorzej będzie wygladać woda mineralna – mówi Henryk Tomaszewski. – Nie dajmy się nabrać na takie sztuczki handlowców, którzy chcą sprzedać swój towar. Jeśli jednak mimo wszystko zdecydujemy się na zakup, to pamiętajmy, że filtr domowy musi być odpowiednio dobrany i eksploatowany. Zdarzało się nawet, że popełnione w tym zakresie błędy powodowały pogorszenie jakości wody, a nawet kłopoty zdrowotne spowodowane rozmnażaniem się bakterii.

TN